czwartek, 29 listopada 2012

Emu shoes


Cześć!
Dziś - z braku laku - napiszę o, na pewno, dobrze wam znanych butach emu.
Są bardzo popularne wśród gwiazd, niewątpliwie widzieliście zdjęcia jakiejś sławnej pani mającej na nogach emu, prawda?



To są stylizacje które wg. mnie wyglądają bardzo dobrze. Na pierwszym obrazku Cindy Crawford w trochę rozciągniętych jeansach, które dają wrażenie grubszej nogi, ale to nie ważne. I nawet swojej córce założyła emu, jak słodko. :) Na drugi obrazku Kate Bosworth. Ona to wygląda cudownie, ma takie szczupłe nogi ;D


Na tym obrazku - Sarah Jessica Parker, choć może tego nie widać :P Totalnie źle! Wiadomo, że do emu nie daje się szerokiej nogawki, wystawianej na wierzch, bo to równa katastrofa.


Ceny emu są, jak dla mnie, strasznie wysokie. 650 zł, to powiedzmy sobie szczerze, lekkie ździerstwo. Na szczęście można je spokojnie kupić w zwykłych sieciówkach jak i w supermarketach. Sama miałam kiedyś emu, oczywiście nie te za sześć stów, i stwierdziłam, że nigdy więcej. Te buty nadają się do chodzenia po sklepach, tudzież w piękny i słoneczny dzień. Gdy pogoda trochę się zepsuje, zacznie padać deszcz lub śnieg, to z butów robi się ciężkie, mokre, okropne i w ogóle bebe, coś na kształt buta. No, ale co ja tu same wady, przecież wiadomo, ze jak są wady - to i zalety. Na pewno emu są milusie, mięciusie i cieplusie, co daje wielki plus kiedy jest zimno na dworze, a nie pada. Ostatecznie w emu można chodzić po domu, chociaż ja tego sposobu nie wcieliłam w życie ;)
 Mieliście kiedyś emu? A chcielibyście?
Jak wrażenia? ;D
PS. Nie będzie mnie do niedzieli :(


1 komentarz: